PARA NASYCONA
muzyka: Jerzy Satanowski
słowa: Jan Wołek


Oni, to para nasycona 
I życia im zostały ścinki 
Łez nie zebrane winogrona 
Zeschłe na twarzach, jak rodzynki 

On za horyzont ma niewiele 
Ona staruszka, jutro wdowa 
Ona, to niegdysiejsze ziele 
A dzisiaj igła kaktusowa 

I nie zawaha się wahadło 
I nie zatrzymasz piasku godzin 
I Ty ogłosisz swą upadłość 
Bo nie będziemy wiecznie młodzi 
Lecz kiedy przyjdzie niepogoda 
I te nieodwracalne chłody 
Mów do niej, że jest ciągle młoda 
Tylko jej suknie wyszły z mody 

Im teraz bardziej czas się dłuży 
Różaniec z sekund śledzą skrycie 
Już spakowani do podróży 
Za którą zapłacili życiem 

I Ona trzyma go za rękę 
I siedząc na kuferku łachów 
Coraz to pyta z nagłym lękiem: 
Czy nie zapomniał zabrać szachów? 

I nie zawaha się wahadło 
I nie zatrzymasz piasku godzin 
I Ty ogłosisz swą upadłość 
Bo nie będziemy wiecznie młodzi 
Lecz kiedy przyjdzie niepogoda 
I te nieodwracalne chłody 
Mów do niej, że jest ciągle młoda 
Tylko jej suknie wyszły z mody